Grafika AIKiedy firma mówi „mamy za mało klientów z internetu”, pierwsze podejrzenie pada na reklamy. W praktyce częściej problem leży dalej: ruch jest, tylko nie zamienia się w zapytania.
To dobra wiadomość, bo naprawienie tego kosztuje ułamek tego, co dokładanie budżetu reklamowego. Poniżej pięć miejsc, w których najczęściej gubią się ludzie już zdecydowani.
1. Strona ładuje się za wolno na telefonie
Większość ruchu przychodzi dziś z telefonu, często na słabym zasięgu. Jeśli strona potrzebuje kilku sekund na pokazanie czegokolwiek, spora część odwiedzających wraca do wyników wyszukiwania, zanim zobaczy treść.
Sprawdź sam: otwórz własną stronę na telefonie, przy wyłączonym wi-fi, i policz. Jeśli przez trzy sekundy nic nie widać, to jest pierwsza rzecz do naprawienia - przed jakąkolwiek zmianą w treści.
2. Nie wiadomo, co firma właściwie robi
Nagłówek „Kompleksowe rozwiązania dla biznesu” nie mówi nic. Odwiedzający ma kilka sekund na rozstrzygnięcie, czy trafił dobrze - jeśli musi się domyślać, wychodzi.
Test jest prosty: pokaż pierwszy ekran komuś spoza branży i zapytaj, czym ta firma się zajmuje. Jeśli nie umie odpowiedzieć jednym zdaniem, nagłówek jest do wymiany.
3. Kontakt jest ukryty albo za trudny
Formularz z ośmioma polami, w tym „nazwa firmy” i „NIP”, przy pierwszym kontakcie odpada większość zainteresowanych. Numer telefonu wpisany jako obrazek, którego nie da się kliknąć. Adres e-mail tylko w stopce, małą czcionką.
Na pierwszym kroku potrzebujesz jednej rzeczy: sposobu, żeby ktoś się odezwał. Reszta danych przyjdzie w rozmowie.
4. Brak dowodu, że komuś to już zrobiliście
Cena i oferta są porównywalne u wszystkich. Rozstrzyga zwykle poczucie, że ktoś inny już zaryzykował i wyszło dobrze. Opinie, konkretne realizacje, liczby - nie muszą być spektakularne, muszą być prawdziwe i konkretne.
Ważne zastrzeżenie: wymyślone opinie są dziś realnym ryzykiem prawnym, nie tylko wizerunkowym. Lepiej mieć trzy prawdziwe niż trzydzieści zmyślonych.
5. Nikt nie odpowiada wystarczająco szybko
To najczęstszy i najbardziej bolesny punkt, bo cała praca jest już wykonana. Zapytanie przyszło w piątek po południu, odpowiedź wyszła we wtorek. W międzyczasie ten sam człowiek napisał do trzech innych firm - i jedna odpowiedziała w godzinę.
Szybkość pierwszej odpowiedzi bywa ważniejsza od jej treści. O tym, jak ustawić to tak, żeby nie zależało od czyjejś dyspozycyjności, napisałem we wpisie od zapytania do faktury.
Zanim dołożysz budżet
Przejdź ścieżkę swojego klienta od początku: wpisz frazę w wyszukiwarkę, wejdź na stronę z telefonu, spróbuj się skontaktować. Kwadrans, a znajdziesz zwykle dwa z pięciu powyższych punktów.
Dopiero potem reklama ma sens - bo dokładanie ruchu do strony, która go nie zamienia na zapytania, jest najdroższym sposobem na odkrycie, że problem był gdzie indziej. Jeśli chcesz, żeby ktoś przeszedł tę ścieżkę za Ciebie, tym zaczynam każdy projekt strony, a przy kampaniach Google Ads jest to warunek wejścia. Osobna, techniczna przyczyna, która potrafi odstraszyć ludzi jeszcze przed wejściem, to brak certyfikatu SSL.


